piątek, 14 listopada 2014

Przyszedł czas by pożegnać się...

W życiu trzeba się rozwijać i ciągle iść do przodu. Ważne są zmiany. W zeszłym roku o tej porze postanowiłam choć trochę uniezależnić się od Blogspota. Pojawiła się własna domena. I tak zaczęłam pod nią właśnie funkcjonować. Mijał czas a mi zwyczajnie zrobiło się za ciasno i za mało niezależnie, a należę do osób, które nie lubią więzów i ograniczeń. Postanowiłam zatem spróbować, zaryzykować, zainwestować i postawić bloga na własnym serwerze, z własną domeną i na silniku WordPress’a. I tak powstała strona Krzywa Prosta. Nie odcinam się od Skrawków Moich Myśli całkowicie. Nie chcę żeby moje przemyślenia i emocje zaginęły w internetowej niepamięci. Dlatego też cała moja dotychczasowa działalność blogowa została zaimportowana na obecnego bloga. Wpisy archiwalne nadal wymagają dopieszczenia, bo import ich i Waszych komentarzy nie był tak idealny jak bym chciała. Trochę to potrwa, bo przecież to niemal dwa lata blogowania, lecz w końcu wszystko będzie tak jak mi się marzy. Pewnie w międzyczasie poeksperymentuję z szablonami. Na razie jest prosto i mam nadzieję przejrzyście. W końcu to blog a nie portal internetowy.
 
A co znajdziecie na Krzywej Prostej? Mnie i moje przemyślenia dotyczące: literatury, muzyki, filmu, podróży, kuchni, rodzicielstwa, życia w ogólności i szczegółowości oraz garść prawa na co dzień … i może coś jeszcze … zobaczymy. Mam nadzieję, że się Wam spodoba i będziecie mnie na nowej stronie odwiedzać.
 
Zapraszam Was na Krzywą Prostą ... do zobaczenia w nowej odsłonie :)
 
 
p.s. Na Skrawkach Moich Myśli pojawi się już tylko wpis dotyczący rozstrzygnięcia konkursu. Strona nie będzie więcej aktualizowana.

środa, 12 listopada 2014

Elizabeth Strout - Olive Kitteridge. Dlaczego autroka otrzymała nagrodę Pulitzer'a?

Olive Kitteridge to uparta, zawsze szczera i bezkompromisowa nauczycielka matematyki w małym miasteczku na Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Jej mąż Henry, miejscowy aptekarz to jej całkowite przeciwieństwo. Spokojny i wyważony, uśmiechnięty i dobry, bez trudu zaskarbia sobie przyjaźń innych mieszkańców miasteczka. Zyskuje uznanie i powszechny szacunek. Oboje są rodzicami Christophera, chłopca z jednej strony odrobinę zamkniętego w sobie i wycofanego, a jednocześnie mocno przypominającego matkę, która zawsze musi postawić na swoim, często jest niesympatyczna, rzadko, o ile w ogóle za to przeprasza.

Złożona z urywków rzeczywistości, mozolnie utkanej pajęczyny pozornie zwyczajnych, codziennych zdarzeń historia Olive i ludzi, którzy wraz z nią dzielili życie, zabiera czytelnika w podróż przez czas i przestrzeń. Poprzez przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, która już wkrótce odchodzi w niepamięć poznajemy ludzi, odkrywamy skrywane przez nich tajemnice. Olive, jej sąsiedzi i ci, którzy w miasteczku goszczą tylko na chwilę, tworzą swoisty mały wszechświat, swój własny mikrokosmos, w którym żyją, kochają, zdradzają, tęsknią, nienawidzą, zazdroszczą, śmieją się i płaczą, są szczęśliwi, tracą nadzieję, umierają, odchodzą w zapomnienie, po krótkiej chwili pamięci.

poniedziałek, 10 listopada 2014

Jak walczyć z przeziębieniem u małego dziecka.

Nadeszła jesień. Za chwilę nadejdzie i zima. Skończyło się ciepło i słońce. Nadszedł czas ochłodzenia i częstych wahań temperatur. W takich warunkach nie trudno o przeziębienie, zwłaszcza, gdy mówimy o małym dziecku i jego wrażliwym układzie odpornościowym. Mój synek zaledwie dwa miesiące temu skończył 2 lata. Jest raczej dzieckiem żywym, ruchliwym, wiecznie zabieganym i uwielbiającym przebywanie na świeżym powietrzu. W dodatku nie przepada za nadmiarem odzieży na sobie i dość łatwo się przegrzewa. W związku z tym staram się go ubierać w miarę lekko, tak by zarówno się nie przegrzał, jak i nie zmarzł. To przyczynia się do tego, że rzadko choruje a gdy już rozłoży go choroba, to zazwyczaj jest to zwyczajne przeziębienie. Niemniej przeziębienie się zdarza i wtedy ważne jest podjęcie natychmiastowych działań zmierzających do szybkiego wyleczenia i uniemożliwienia zmiany przeziębienia w chorobę poważniejszą, jak choćby zapalenie oskrzeli.

 
Mam w walce z przeziębieniem kilka sprawdzonych sposobów.

Po pierwsze, gdy pojawiają się pierwsze oznaki przeziębienia czyli w przypadku Janka zapchany katarem nos, niezwłocznie uruchamiam inhalator. Uważam go za sprzęt wręcz niezbędny. Kiedy Janek miał zaledwie 5 miesięcy zachorował na zapalenie oskrzeli. Choroba rozwijała się dość szybko. Na szczęście w porę wylądowaliśmy w szpitalu. Obyło się bez pobytu na oddziale. Janek zaczął bardzo dobrze reagować na inhalacje i po kilku godzinach mogliśmy wrócić do domu. Lekarz zaleciła zakup własnego inhalatora i kilkakrotne w ciągu dnia inhalacje wraz z przepisanym lekiem (Berodual i Atrovent). Na moje pytanie o przedział cenowy w jaki powinnam celować z zakupem inhalatora, odpowiedziała, że porządne urządzenia, które spełnią swą rolę kosztują ok. 100 zł. Nie mam się natomiast dać złapać na wyczesane i pełne bajerów inhalatory, które potrafią kosztować 300 i więcej złotych i w zasadzie niczym od zwykłego inhalatora pneumatycznego się nie różnią. Walkę z dziecięcym przeziębieniem zaczynam zatem od codziennych inhalacji z soli fizjologicznej przeprowadzanych przynajmniej dwa razy dziennie. Udrażniają nos, pomagają w oddychaniu, nawilżaj drogi oddechowe.

Po drugie nieodzowna jest również sól morska w aerozolu, która udrażnia mały, zapchany nos i wypłukuje zalegającą w nim wydzielinę. Stosuję kilkakrotnie w ciągu dnia.

Tu też przyda się np. Nasivin soft w aerozolu, którego zadaniem jest zmniejszenie obrzęku zmienionej zapalnie błony śluzowej i hamowanie nadmiernego wydzielania, co ułatwia oddychanie przez nos. Stosuję dwa razy dziennie.

piątek, 7 listopada 2014

A może w piątek pójdziemy do kina?

Uwielbiam wyjścia, zwłaszcza w deszczowe weekendowe popołudnia, do kina i towarzyszącą każdemu takiemu wyjściu atmosferę. Niby zwykłe wyjście do kina a jednak cieszy i ekscytuje. Jako że nadszedł piątek, nadszedł i czas premier kinowych. Spośród zaproponowanych przez dystrybutorów filmów zaciekawiły mnie dwa - Obywatel w reżyserii Jerzego Stuhra oraz Interstellar w reżyserii Christopher'a Nolan'a.

 
Obywatel
 
"Obywatel Jan Bratek. Gdziekolwiek się nie pojawi, ściąga na siebie lawinę niespodziewanych zdarzeń. Niczym Forrest Gump, Bratek bierze udział w najważniejszych wydarzeniach swojej epoki. Ma wielkie szczęście, a może raczej… pecha, że zawsze znajduje się w miejscach, gdzie historia akurat zmienia swój bieg. Los miota nim zarówno w czasach komuny, jak i w nowoczesnej, demokratycznej Polsce doprowadzając do zabawnych wpadek."
 
Reżyseria: Jerzy Stuhr
 
W filmie zobaczymy m. in.:
Jerzego Stuhra,
Macieja Stuhra,
Sonię Bohosiewicz, 
Magdalenę Boczarską,
Piotra Głowackiego, 
Janusza Gajosa,
Wojciecha Malajkata.
 
 
Interstellar
 
"Historia grupy badaczy, którzy dzięki nowo odkrytemu tunelowi czasoprzestrzennemu pokonują granice do tej pory przekraczające ludzkie możliwości podróżowania w innym wymiarze. Film oparty jest na teorii naukowej opracowanej przez fizyka z Caltech Kipa Thorne'a."
 
Reżyseria: Christopher Nolan 
 
W filmie wystepują m. in.:
Anne Hathaway, 
Matthew McConaughey, 
Ellen Burstyn, 
Michael Caine.








A Wy? Wybieracie się w weekend do kina? Co Was zaciekawiło?

czwartek, 6 listopada 2014

Moda na dietę bezglutenową. Można, ale po co?

Ludzkość, a zwłaszcza piękniejsza jej część, ciągle dąży do doskonałości, zwłaszcza jeśli mówimy o fizycznej jej stronie. Trzeba być pięknym, a co za tym idzie szczupłym, ba, by nie rzec, że wręcz wychudzonym. I powstaje wiele cud-diet, które drogę do doskonałości mają maksymalnie uprościć i skrócić. Na ćwiczenia i komponowanie posiłków z głową nikt przecież w obecnie zabieganym świecie czasu nie ma. Co jest ostatnio modne i promowane przez hollywoodzkie gwiazdy i pomniejsze z rodzimego podwórka? Dieta bezglutenowa, oczywiście.



Jakoś w kwietniu tego roku, gdy nieustannie zmagałam się z mniejszymi i większymi problemami zdrowotnymi, przeczytałam na jednym z portali, że obecnie, wśród gwiazd ekranu, zaczęła królować dieta bezglutenowa, ponoć gwarancja szybkiej utraty wagi i poprawy nastroju. Nie zdawałam sobie wówczas sprawy, że owa dieta stanie się już wkrótce częścią mojej codzienności. Pomyślałam wówczas, że to jakieś totalne szaleństwo. Kto przy zdrowych zmysłach pozbywa się z jadłospisu tak smakowitych składników codziennego życia kulinarnego jak cudowne włoskie makarony, pachnące zakwasem pieczywo, ba choćby boska pizza przygotowana przez mistrza pizzera, a taką w życiu moim było mi szczęśliwie dane zjeść.

środa, 5 listopada 2014

Polscy terroryści - Wojciech Lada

Podobno istnieje około dwustu definicji terroryzmu. Znaczenie tego słowa zmienia się nieustannie, ewoluuje zarówno na przestrzeni czasu, jak i w reakcji na terytorium, którego dotyczy. W tyglu znaczeniowym mieszają dodatkowo zarówno technika, jak i względy kulturowe.


Autor: Wojciech Lada
Tytuł: Polscy terroryści
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 360
Ocena: 7/10








Jest zjawiskiem raczej intuicyjnym niż definicyjnym – każdy wyczuwa, czym jest terror, ale ujęcie tego w encyklopedyczną formułkę jest niemożliwe”. (str. 307)

Czy zatem to, co działo się pod koniec XIX i na początku XX wieku na ziemiach dawnej I Rzeczypospolitej, a zwłaszcza pod zaborem rosyjskim, a co w znacznym stopniu przyczyniło się do odrodzenia Polski i powstania II Rzeczypospolitej można nazwać terrorem, a jego prowodyrów, sprawców można nazwać terrorystami? Wojciech Lada autor książki „Polscy terroryści”, dziennikach, który na co dzień zajmuje się m. in. historią, odpowiada twierdząco na tak postawione pytanie. Może trudno w to uwierzyć, lecz terror rzeczywiście szerzył się na ziemiach polskich, a jego skala z roku na rok przybierała coraz większe rozmiary. Ucisk, represje, okrucieństwo rodziły bowiem w zniewolonym narodzie chęć zemsty. Za ból, za krzywdy, za niesprawiedliwość. Z czasem forma terroru przybierała coraz bardziej zorganizowaną postać. Narodziła się również towarzysząca tej zorganizowanej formie ideologia. Terror ogarnął i przesiąknął zniewolone umysły. Wśród głównych aktorów terrorystycznej opowieści odnalazły się zaś postaci, które w wolnej już Polsce zajęły najwyższe państwowe stanowiska. W rolach głównych wystąpili bowiem m. in. Józef Piłsudski, twórca Legionów Polskich, Naczelnik Państwa, Naczelny Wódz, Aleksandra Szczerbińska, żona wyżej wskazanego a także komendantka kurierek I Brygady Legionów Polskich, Walery Sławek, premier i marszałek Sejmu II Rzeczypospolitej, Aleksander Prystor, premier i marszałek Senatu II Rzeczypospolitej, Tomasz Arciszewski, premier Rzeczypospolitej na uchodźstwie. Obsada drugoplanowa polskiego terroru również przedstawia się imponująco. Wśród terrorystów odnajdziemy tak wybitne postaci jak m. in. Ignacy Mościcki, Stanisław Wojciechowski, Kazimierz Sosnkowski. A terrorystów, których nazwiska zatarły się już nieco w zbiorowej pamięci oraz tych, którzy od samego początku byli bezimiennymi bohaterami zniewolonego narodu było jeszcze około ośmiu tysięcy.

wtorek, 4 listopada 2014

Zmiany, zmiany, idą zmiany. Idzie nowe.

W ostatnim czasie sporo się u mnie w życiu dzieje. Nie będę Was jednak drodzy czytelnicy zamęczać i zadręczać prywatą swoją. Przemyślałam sporo spraw i doszłam do zasadniczego i kluczowego dla tego wpisu i mojego bloga wniosku.


(photopin)

Otóż uwielbiam czytać książki, lubię też co nieco o nich pogadać, podzielić się moimi przemyśleniami. Stąd zrodził się pomysł na bloga. W kręgu moich zainteresowań pozostają również film i muzyka. I o nich po trosze również mój blog jest. Niemniej ciągle jest mi ciasno i czuję, że mam o wiele więcej do powiedzenia, niż tylko recenzowanie przeczytanych książek, obejrzanych filmów, przesłuchanych płyt czy koncertów, w których uczestniczyłam. To wszystko tworzy mnie tylko w części, a chciałabym podzielić się z większą grupą odbiorców swoimi przemyśleniami na inne jeszcze tematy.
 
Dlatego od dziś Skrawki Moich Myśli będą miejscem, w którym to ja i moje przemyślenia, refleksje na najróżniejsze życiowe tematy będą odgrywały dominującą rolę. Nie zrezygnuję z recenzowania. Co to, to nie. Niemniej trochę więcej będzie na blogu tematów innych niż recenzje literatury, muzyki, filmów. Ma być życiowo, można powiedzieć bardziej lifestylowo. Chcę by pojawiły się wpisy o sprawach, które na co dzień zaprzątają moje myśli. Możecie spodziewać się zatem wpisów komentujących bieżące wydarzenia społeczne, wydarzenia kulturalne, w których będę uczestniczyć, może coś o zdrowiu, szczypta kuchni i przemyślenia dotyczące moich potyczek w starciu z nieujarzmionym synem. Będzie po prostu więcej mnie.
 
Urodził się też w mojej głowie pomysł, by zupełnie uniezależnić się od blogspota. Tu również zrobiło się mi za ciasno. Ale o tym przeczytacie już w następnym odcinku.

niedziela, 2 listopada 2014

Wartość ludzkiego życia

W taki dzień jak wczoraj i dziś atmosfera im towarzysząca, skłania mnie do głębszej refleksji. Każe mi zatrzymać się na chwilę i zastanowić nad sobą i życiem w ogóle.


(photopin)

Niedawno czytałam, że od momentu pojawienia się na Ziemi homo sapiens do chwili obecnej zmarło już ponad 100 miliardów ludzi. Cóż zatem znaczy jednostka, cóż znaczy śmieć kogoś z naszych bliskich, cóż będzie znaczyła nasza śmieć, mam nadzieję za wiele, wiele lat? I chyba tak właśnie jeszcze do niedawna cała ludzkość odbierała śmierć jednostki. Jednostka, która nie była znaczącym przywódcą lub bohaterem, niezłomnym rycerzem, wojem, żołnierzem, do niedawna znaczyć się zdawała niewiele. Patrząc na dzieje Polski, Europy, świata, wniosek nasuwa mi się taki, że jednostka, zwłaszcza zwyczajna, dopiero w XX w. nabrała znaczenia, oddzieliła się od ludzkiej masy i stała się wartością. Wartością samą w sobie stało się ludzkie życie. Choć są niestety miejsca na Ziemi, i to całkiem nie tak znowu odległe, gdzie władze i społeczeństwa dopiero nauczyć się muszą szanować życie ludzkie i życie jednostki.

Mamy szczęście, że żyjemy w państwie, w którym życie jednostki ma znaczenie. Niestety jesteśmy jednym z pierwszych pokoleń, których nie doświadczyła wojna. Ani ja, ani moi rodzice nie znamy jej okrucieństwa. Patrząc na wszystko co dzieje się i daleko i blisko, tuż za naszą granicą wschodnią nie można mieć niestety pewności, że jej tragizm i niszczycielska siła nie dosięgnie nas czy naszych dzieci. Chciałabym wierzyć, że świat dorósł do tego, by bezustannie nie walczyć siłą o władzę, zgładzając po drodze ludzką masę, nie zauważając wartości ludzkiego życia, życia jednostki. Chciałabym mieć pewność, że mam znaczenie, że nigdy nie będę bezimienną ofiarą czyjegoś szaleństwa... Pewności niestety mieć nie mogę.

sobota, 1 listopada 2014

A co Ty właściwie wiesz o kawie?

Któż z nas nie lubi kawy? Trudno znaleźć kogoś, kto jej nie spożywa w jakiejkolwiek z możliwych postaci. Kawę można parzyć, rozpuszczać, dodawać do wszelakiego rodzaju słodkości, ba kawą można nawet zrobić peeling, który skutecznie i z oszałamiającym aromatem zedrze z naszej skóry stare pokłady naskórka. 


Autor: Elizabeth Bangert, Christine Mahrle
Tytuł: Kawa
Tytuł oryginalny: Kaffee
Tłumaczenie: Ewa Rohozińska
Wydawnictwo: KDC
Ocena: pysznie++






Ale co tak naprawdę wiemy o kawie? Jeśli w gruncie rzeczy nasza wiedza ogranicza się mocno do tego, że można ją kupić w praktycznie każdym sklepie spożywczym i nie tylko, bądź udać się na nią do jakiejś miłej kawiarni to polecam skromnych rozmiarów książkę autorstwa dwóch (chyba zakochanych w kawie) kobiet - Elizabeth Bangert i Christine Mahrle pod prostym i niepozostawiającym wątpliwości tytułem "Kawa"

piątek, 31 października 2014

Niesłabnąca energia

Na świetnym koncercie ostatnio byłam. W klubie B90 mieszczącym się w dawnym stoczniowym budynku w dniach 17 i 18 października wystąpił bowiem zespół Kult. Morze energii, niesłabnąca siła. Ci faceci potrafią zawładnąć publicznością. 



Przypadł mi w udziale koncert sobotni czyli 18 października. Przyznać muszę, że wszystko w tym dniu wypaliło. Kilka lat temu byłam na koncercie Kultu również w jednej z byłych hal Stoczni Gdańskiej. Wspominam to wydarzenie niestety z niesmakiem. O ile sam zespół był wówczas genialny, nie można było tego powiedzieć o lokalizacji koncertu. Była to akustyczna porażka, z kakofonią niezrozumiałych słów i odbijających się o ściany i sufit dźwięków. Byłam więc pełna obaw... Niesłusznie. Klub B90 jest bowiem miejscem dobrze pod muzyczne występy przygotowanym. Wygłuszenie ścian i sufitu robi swoje i nie pozostaje nic innego, jak cieszyć się muzyczną ucztą.

Jak mnie zmęczył "Obraz kontrolny".

Autor: Tomasz Sekielski
Tytuł: Obraz kontrolny
Wydawnictwo: Rebis
Czas trwania: 13 h 46 min.
Czyta: Tomasz Sekielski
Ocena: 6/10
 
 
 
 
 
Od operacji Nabucco, która zakończyła się śmiercią polskiego konsula, minęło dobrych kilka miesięcy. Paskudna prawda, układy z najbliższymi współpracownikami Saddama, zbrodnie popełnione przez polskich wojskowych, dziwne śmierci, trupy wyławiane bez twarzy to wszystko zostało skrzętnie wyciszone a zbyt dociekliwi ludzie, którzy mogliby drążyć temat skutecznie zneutralizowani. Dziennikarz, który zbyt natrętnie starał się dotrzeć do prawdy i ujawnić zbrodnie ludzi na najwyższych stanowiskach, został skutecznie uciszony poprzez umieszczenie go w zakładzie psychiatrycznym. Artur Solski po traumatycznych przejściach niemal postradał zmysły, nie to jednak było główną przyczyną przymusowego leczenia. Po wielu miesiącach „kuracji” dziennikarz powoli wraca do normalności. Lekarze nie mogą przecież w nieskończoność fałszować jego karty choroby i traktować jak szaleńca. Gdy opuszcza szpital, czeka już na niego dobry przyjaciel, z którym niejedno w życiu przeszedł - Diabeł. Razem postanawiają powrócić do wydarzeń, które na zawsze zmieniły ich życie. Diabeł jednak wydaje się wiele przed Solskim ukrywać i nie być wobec niego do końca szczerym. Dla kogo on pracuje? Jakie są jego zadania? Czy jest prawdziwym przyjacielem czy tylko pilnuje Artura na czyjeś zlecenie?

czwartek, 30 października 2014

Gryzie mnie: Jak przeczytałam 99 książek. A także o kupowaniu i wychodzeniu z nałogu.

Czytanie jest samonapędzającą się lokomotywą, która mknie ku coraz to nowym i liczniejszym książkom. Im więcej czytam, tym czytam więcej i więcej. Czytam też zdecydowanie szybciej i na coraz to liczniejsze tematy. I mniej kupuję, bo wypożyczam i współpracuję.

 
 
Właśnie odwiedziłam samą siebie na lubimyczytac.pl. Jeśli jeszcze mnie tam nie odwiedziliście to zapraszam TU. Podczas tych odwiedzin okazało się, że do dnia dzisiejszego przeczytałam w 2014 roku 99 książek, podczas gdy w całym 2013 udało mi się ich przeczytać raptem 75. Wynik a właściwie oba wyniki może nie należą do powalających, niemniej biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności czyli: pracę zawodową na pełen, rodzinę, małe dziecko (co należy traktować jako czynnik maksymalnie absorbujący i odrębny od pojęcia rodzina właśnie z uwagi na poziom absorpcji), inne zainteresowania poza czytelnictwem takie jak choćby fotografia i podróże, mniej lub bardziej bliskich znajomych, blogowanie … uważam je za dość przyzwoite. A jeśli chodzi o 2014 rok … mamy przecież jeszcze trochę czasu do jego końca. Wniosek nasuwa się sam i jest on przez wszystkich potwierdzany … Im więcej się czyta, tym więcej i szybciej się czyta. I jednocześnie więcej się chce przeczytać. Czytanie jednym słowem UZALEŻNIA.

wtorek, 28 października 2014

Arcybolek - Joanna Olech

Autor: Joanna Olech
Tytuł: Arcybolek
Wydawnictwo: Muza SA
Ilość stron: 32
Ocena: 7/10






Bolek czyli Bolesław, tak jak jego tata i tata jego taty czyli dziadek Bolka, to mały urwis. W zasadzie dzieci go lubią, z radością się z nim bawią, jedna jednak sprawa go dość martwi i trochę jest mu jednak wstyd. Sąsiad nazywa jego tatę Olesławem, bo niby tata Bolesław wszystko w życiu swym olewa a zwłaszcza swą rodzinę. Tata też ma mały duży problem. I z tego powodu Bolkowi trochę nieswojo. Chciałby by tata mimo problemów czasem go, czyli Bolka, jednak dostrzegał i doceniał. Tymczasem zaprzyjaźnia się z Manią. A Mania ma niezwykłego i utalentowanego tatę. Ojciec dziewczynki jest artystą i zauważa, że Bolek jest dzieckiem ze wszech miar artystycznie utalentowanym. Odkrywa, że w chłopcu tkwi spory potencjał, który należy rozwijać. Wkrótce dzieci mają szansę wziąć udział w konkursie plastycznym. Czy przyjaźń Bolka i Mani przetrwa próbę jaką będzie współzawodnictwo o główną nagrodę i spełnienie dziecięcego marzenia?

poniedziałek, 27 października 2014

Benedict Cumberbatch. Biografia - Justin Lewis

Autor: Justin Lewis
Tytuł: Benedict Cumberbatch. Biografia
Tytuł oryginalny: Benedict Cumberbatch. The Biography
Tłumaczenie: Marta Faber
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 320
Ocena: 7/10
 
 
 
 
 
 
Co w zasadzie wiedziałam o aktorze, którego imię i nazwisko – Benedict Cumberbatch, a właściwie Benedict Timothy Carlton Cumberbatch – brzmią cokolwiek skomplikowanie, zwłaszcza dla ludzi, widzów, których rodzimym językiem nie jest język angielski, jeszcze na początku tego roku? Muszę ze wstydem przyznać, że niewiele. Owszem twarz była mi poniekąd znajoma. Gdzieś mignęła na srebrnym ekranie, gdzieś na chwilę zatrzymała się w kinowej zapowiedzi. Stan mojej ignorancji trwał w najlepsze aż do czasu, gdy wśród telewizyjnych zapowiedzi ujrzałam hucznie zwiastowany nowy serial... Choć w zasadzie zbyt nowy nie był już w tamtym momencie, gdyż w rodzimym BBC serial wystartował już w 2010 roku. O jakim serialu jest tu mowa? Oczywiście o Sherlock'u. I przyznać muszę, że wpadłam jak śliwka w kompot i zostałam z miejsca oczarowana magią tego serialu, który bazuje przecież na powszechnie znanych i wielokrotnie już ekranizowanych książkach Arthur'a Conan'a Doyle'a. Stare opowieści odżyły, ba dostały nowe wręcz życie i nie byłam jedyną, która dała się porwać. Magię Sherlock'a doceniły miliony widzów na całym świecie. Benedict Cumberbatch, który w Sherlock'u wcielił się w tytułowego bohatera stał się od tego momentu aktorem, na którego zaczęłam zwracać baczną uwagę. Jest bowiem w swym fachu znakomity, prawdziwy, przekonywający. Gra nieprzeciętnych bohaterów i wciela się w kreowane postaci z niezwykłą wręcz intensywnością.

niedziela, 26 października 2014

Audiobook na jesień - Konkrus

Jesień trwa w najlepsze, czas zatem odrobinę zapełnić czas ;) Ogłaszam konkurs, w którym do wygrania jest audiobook "Skazaniec" autorstwa Krzysztofa Spadło. Książka zebrała sporą ilość pozytywnych recenzji. Moją możecie przeczytać TU.







A zasady konkursu są następujące:
  1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Skrawki Moich Myśli.
  2. Konkurs trwa od 26.10.2014 r. do 16.11.2014 r. do godz. 23.59.
  3. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w dniu 17.11.2014r. na blogu Skrawki Moich Myśli. Zwycięzcę wybierze ręka sprawiedliwości mojego Sztyposława. Prościej być już chyba nie może? 
  4. Chcąc wziąć udział w konkursie należy być publicznym obserwatorem mojego bloga bądź obserwatorem w Google+.
  5. W komentarzu pod tym postem należy: zgłosić chęć udziału w konkursie pisząc np. "zgłaszam się", podać swój nick/imię, pod którym obserwuje się bloga oraz adres mail do kontaktu.
  6. Zwycięzca winien w ciągu 3 dni od dnia ogłoszenia wyników przesłać mailem swoje imię i nazwisko oraz adres, pod który ma być przesłana nagroda. Jeśli tego nie zrobi, nagroda przechodzi automatycznie na kolejną osobę.
  7. Po ogłoszeniu wyników na blogu Skrawki Moich Myśli i otrzymaniu maila z danymi do wysyłki, nagroda zostanie przesłana do Zwycięzcy za pośrednictwem Poczty Polskiej w terminie 7 dni od dnia wskazania adresu doręczenia.
  8. Nagroda może być dostarczona wyłącznie na terytorium RP.
  9. W przypadku, gdy zgłosi się mniej niż 10 uczestników, zastrzegam sobie prawo do pozostawienia konkursu bez rozstrzygnięcia.
Życzę powodzenia.

Skrawki Myśli

czwartek, 23 października 2014

Sama. Listy z piwnicy - Grzegorz Kasdepke

Autor: Grzegorz Kasdepke
Tytuł: Sama. Listy z piwnicy
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 32
Ocena: 7/10





Nie jest łatwo, gdy ma się kilka lat a mama z częstotliwością co dwa tygodnie zmienia się w straszliwego potwora, który przetacza się z niszczycielską siłą przez cały dom i stwierdza, że nadszedł czas na robienie porządków. W dodatku ów potwór szaleje po domu w szlafroku, z ciemną papką na zakrytych folią włosach i równie paskudną papką na maminej twarzy. Nie daj Bóg na drodze potwora staną zabawki. Z całą pewnością zostaną wysłane w niepamięć piwniczną. Czas bowiem zrobić miejsce na nowe. Serduszko Kariny się jednak łamie. Tyle już ukochanych zabawek wyruszyło w podróż w zapomnienie. I ukochana lalka, i duszek z plastyku, i Reni … pluszak od taty … Tata zresztą też odszedł niemal w niepamięć, gdy rozstał się z mamą. 

środa, 22 października 2014

Bądź PRO! 7 kroków do mistrzostwa w marketingu sieciowym - Eric Worre

Autor: Eric Worre
Tytuł: Bądź PRO! 7 kroków do mistrzostwa w marketingu sieciowym
Tytuł oryginalny: Go Pro - 7 Steps to Becoming a Network Marketing Professional
Tłumaczenie: Maksymilian Gutowski
Wydawnictwo: Helion
Ilość stron: 120
Ocena: 7/10
 
 
 
 
 
Wszyscy chcemy choć w miarę dobrze zarabiać. Chcemy otrzymywać godne wynagrodzenie za czas, który poświęcamy na pracę. Jednocześnie za najbardziej komfortową sytuację uważamy taką, gdy to, co jest naszym zawodowym zajęciem możemy zakwalifikować do grupy zajęć lubianych, niosących sporą dawkę samozadowolenia, samorealizacji, ba będących po prostu naszą życiową pasją. Sytuacja idealna, prawda? Któż z nas nie chciałby zajmować się zawodowo tym, co zwyczajnie daje nam radość? Przyznam szczerze, że sama chciałabym znajdować się w takiej właśnie, komfortowej sytuacji, że moja praca jest jednocześnie moją życiową pasją. Co prawda, to czym obecnie się zajmuję poniekąd mnie satysfakcjonuje, niemniej zawsze może być lepiej, czyż nie? W związku z tym stale staram się poszerzać swe zawodowe horyzonty, dowiadywać się więcej, uczyć się nieustannie, pogłębiać wiedzę, może nawet w pewnym momencie zupełnie się przekwalifikować, gdy trafię na coś, co mnie zainteresuje i całkowicie wciągnie. Dlatego też zdarza mi się czytać książki traktujące o różnych dziedzinach działalności zawodowej. Zazwyczaj są związane z tym, czym param się w pracy na co dzień. Czasem jednak sięgam po lekturę, która zdawać by się mogło mocno odbiega od mego zawodowego profilu, niemniej tematyka danej książki akurat mnie znacząco frapuje i chcę zgłębić interesujący mnie temat.

niedziela, 19 października 2014

Hektor - Steve Barnes

Autor: Steve Barnes
Tytuł: Hektor
Tytuł oryginalny: Hector
Tłumaczenie: Julita Skotarska
Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Ilość stron: 32
Ocena: 7/10
 
Hektor to hipopotam jakich mało na świecie. Jest dobry, uczynny, nie odmówi pomocy, ma mnóstwo energii i radości w sobie. Na swoje jednak nieszczęście jest trochę inny niż reszta hipopotamów. Zamiast być szary i w gruncie rzeczy nijaki, Hektor to hipopotam w czarno-białe bądź jak kto woli biało-czarne pasy i umaszczeniem swym bardziej przypomina zebrę niż resztę swego gatunku. To powoduje, że spotyka się ze strony swych współbraci z niechęcią. Musi opuścić swe dotychczasowe stado. Przyjazne ... kopyto podaje mu za to rodzina zebr. One nie mają problemu z wyglądem Hektora i z radością witają go w swym stadzie. Wśród zebr żyje się mu całkiem znośnie, otacza go akceptacja i przyjaźń. Los jednak sprawia, że już wkrótce docenią go i inne hipopotamy. I Hektor stanie na rozstaju dróg. Czy ponownie dołączy do hipopotamiej rodziny?

piątek, 17 października 2014

Mroczny zakątek - Gillian Flynn

Autor: Gillian Flynn
Tytuł: Mroczny zakątek
Tytuł oryginalny: Dark Places
Tłumaczenie: Mateusz Borowski
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 512
Ocena: 7,5/10






Libby Day od prawie dwudziestu pięciu lat żyje w stanie niemal permanentnego zawieszenia. Ponad trzydziestoletnia dziś kobieta całkowicie nie odnajduje się w swym życiu. Istnieje, trwa, lecz nie wystarcza jej siły woli, by jako tako zadbać o siebie i coś ze sobą zrobić. W zasadzie bez konkretnego zawodu, bez zainteresowań, bez motywacji, by zrobić cokolwiek. Niemal dwadzieścia pięć lat temu przeżyła istny horror. W dramatycznych okolicznościach straciła matkę i dwie starsze siostry. Zostały zamordowane, oskarżony a następnie skazany za tę zbrodnię został zaś jej brat Ben, jedyny jej bliski, jej ukochany, najwspanialszy brat... A ona swymi dziecięcymi zeznaniami przyczyniła się do jego skazania. To ona go oskarżyła, za jej sprawą wówczas piętnastoletni chłopak usłyszał wyrok dożywocia. Miał szczęście... akurat wprowadzono moratorium na karę śmierci.