Ludzkość, a zwłaszcza piękniejsza jej część, ciągle dąży do doskonałości, zwłaszcza jeśli mówimy o fizycznej jej stronie. Trzeba być pięknym, a co za tym idzie szczupłym, ba, by nie rzec, że wręcz wychudzonym. I powstaje wiele cud-diet, które drogę do doskonałości mają maksymalnie uprościć i skrócić. Na ćwiczenia i komponowanie posiłków z głową nikt przecież w obecnie zabieganym świecie czasu nie ma. Co jest ostatnio modne i promowane przez hollywoodzkie gwiazdy i pomniejsze z rodzimego podwórka? Dieta bezglutenowa, oczywiście.
Jakoś w kwietniu tego
roku, gdy nieustannie zmagałam się z mniejszymi i większymi
problemami zdrowotnymi, przeczytałam na jednym z portali, że
obecnie, wśród gwiazd ekranu, zaczęła królować dieta
bezglutenowa, ponoć gwarancja szybkiej utraty wagi i poprawy
nastroju. Nie zdawałam sobie wówczas sprawy, że owa dieta stanie
się już wkrótce częścią mojej codzienności. Pomyślałam
wówczas, że to jakieś totalne szaleństwo. Kto przy zdrowych
zmysłach pozbywa się z jadłospisu tak smakowitych składników
codziennego życia kulinarnego jak cudowne włoskie makarony,
pachnące zakwasem pieczywo, ba choćby boska pizza przygotowana
przez mistrza pizzera, a taką w życiu moim było mi szczęśliwie dane
zjeść.